"Historia Beatudii" (1)
: wt lip 01, 2025 7:33 pm
Nie bardzo rozumiem sens tego zdania, chyba miało być "Nie sposób nie wymienić".Nie sposób wymienić nawet najważniejszych punktów z programu kandydata LPS, ponieważ niemal wszystkie
z nich były kluczowe, niezwykle istotne dla budowy państwa.
To już w ogóle, narracja narracją ale z założenia chyba jednak chcemy żeby Historia Beatudii była dorobkiem dla przyszłych pokoleń mikronautów i stanowiła możliwie obiektywne źródło wiedzy, więc tego typu twierdzenia lepiej zostawić na komunikaty LPS. Przykład: "Działania te wskazują na wyraźną spójność, logikę i długoterminowe planowanie swoich zadań przez Ludową Partię Szczęścia, oraz Prezydenta BRD, Stanisława Kowalskiego do niej należącego."Wszystkie z powyższych upadków i odrodzeń stanowią jednak przykład
niezłomności ludu Beatudzkiego i jego motywacji do budowy swojego,
socjalistycznego państwa.
Ten fragment to bym w ogóle wywalił, bo nic za bardzo nie wnosi poza opiniami autora, które są słuszne, ale nie powinny się tu pojawiać w takiej formie. Nie jestem też pewny czy można mówić o sprzeczce między dwoma osobami kiedy jedną z nich jest znany troll, kloniarz, prowokator i przywódca sekty zwanej Kościołem Rotryjskim, ale mniejsza.Zgodnie z oczekiwaniami nie wszystkie zmiany zostały jednak finalnie przyjęte. Było to spowodowane bardzo dużym, godnym podziwu, niezwykłym i niespodziewanym wręcz w swej skali oporem Skarlandu. Entuzjazm ten jak widać utracił natomiast RON, jednak nie mnie się w tej sprawie wypowiadać. W pewnym momencie niestety, merytoryczną dyskusję zakłóciła również sprzeczka między Jego Ekselecją Friedrichem von Badenem, a Jej Ekselencją Adelaide von Hohenburg.
Znaczy rozumiem co chce Towarzysz przez to przekazać. Ja na tę sprawę zapatruję się jednak inaczej. Przede wszystkim, że de facto to faktycznie lud Beatudzki miał taką motywację, no chyba że ja i tow. Drenin, a później tow. Zosiolin, Kowalski etc. to nie lud, a z partii ludowejTo już w ogóle, narracja narracją ale z założenia chyba jednak chcemy żeby Historia Beatudii była dorobkiem dla przyszłych pokoleń mikronautów i stanowiła możliwie obiektywne źródło wiedzyWszystkie z powyższych upadków i odrodzeń stanowią jednak przykład
niezłomności ludu Beatudzkiego i jego motywacji do budowy swojego,
socjalistycznego państwa.
W tekście, po przedstawieniu sytuacji napisałem, że jako uczestnik tego wydarzenia opowiem, jak wyglądało ono z mojej perspektywy. Wtedy dopiero przeszedłem do tematu (no chyba że na skutek wspomnianej wielokrotnej edycji tekstu to gdzieś zaginęło, to przepraszam). Później powróciłem do pisania w 3 osobie, gdyż zakończyłem już ten wątek.Kiedy idzie o traktat vaarlandzki Skarlandu i RONu, autor nagle zaczyna wypowiadać się w pierwszej osobie, mimo, że cały czas pisał w trzeciej.
Cóż, masz tutaj rację z tym, że emocje jeszcze nie opadły. Ale jak inaczej można zabrać się do sprawy tak oczywistej? Sądzę, że to była najlepsza możliwa decyzja, jaką mogliśmy podjąć, by uniknąć chaosu organizacyjnego w BRD. Co więcej, mamy na tę decyzję jasne argumenty, a nawet i opinie innych osób które miały kontakt z Dzierżyńskim, jako osoby, która już jedno państwo (nie mikronacyjne tylko na dc, lecz wciąż) wręcz podążając tymi samymi działaniami i motywacjami wprowadziła w otchłań. Zareagowaliśmy w porę, dostrzegliśmy niebezpieczeństwo, i dobrze. Od tego tu jesteśmy. Przede wszystkim by nie tylko budować kraj, ale i go chronić. Postąpiliśmy wobec niego sprawiedliwie. Gdybyśmy tak nie zrobili, nie wiadomo, czy BRD dziś jeszcze by istniało w swojej mikronacyjnej, niepodległej odsłonie. Nie chcę jednak pisac tu więcej o Dzierżyńskim niż o książce.Całe opisanie afery z Dzierżyńskim jest jedną z najmniej obiektywnych części książki, ale także rozumiem że emocje wciąż jeszcze nie opadły.
Rozumiem, ale mówisz tutaj z tego co rozumiem jedynie o początkach swojej prezydentury. W książce natomiast obejmuję jej ogół. Fakt tego, że mieliśmy wtedy forum był świetny, ale co z tego, jeśli (jeśli mnie pamięć nie myli) chyba nawet nie dotrwało do końca tej prezydentury, a nawet jeśli to nikt nic tam nie pisał? W pewnym momencie sam zapomniałeś o RLS (co też ci się nie dziwię, jak aktywność była zerowa), i przegapiłeś wybory prezydenckie (co że jako ówczesny prezydent to się dziwię). Z resztą, myślę że wtedy RLS potrzebowała czegoś na miarę dzisiejszego "Planu podnoszenia aktywności na rok 2025". Czegoś, co dzwignęło by nas aktywnościowo. W skrócie, brak było takiej inicjatywy ze strony władz, która faktycznie coś by dała.Co do mojego programu to nie zgodzę się że nic nie było realizowane, forum istniało przez jakiś czas dzięki uprzejmości towarzysza Jankowskiego i nawet parę rzeczy starałem się tam napisać (z czego udokumentowane jest tylko nadanie obywatelstwa towarzyszowi Henrykowskiemu bo napisałem o tym na serwerze a samo forum już nie istnieje), natomiast odzew przez bardzo długi czas był zerowy, więc odpuściłem sobie forumowanie i próbowałem coś ogarnąć na discordzie, ale tam też przez całe miesiące nikt się nie interesował, więc po prostu przeszedłem do innych projektów mikronacyjnych.
Jeśli chodzi o poprawki i drugie wydanie, może się to pojawi, może nie. Zależy ile będę miał czasu. Myślę jednak, że warto będzie z pewnością zrobić te wspomnienia uczestników danych wydarzeń w formie czegoś osobnego, ale większego. Obejmującego całe dzieje BRD. Oczywiście jako wspomnienia różnych osób. Najpewniej ktoś by obszerniej spisał swoje wspomnienia i mi je przesłał, ja wkleił, podpisał, i tam kilka osób. I tak powstaje książka.Po prostu postanowiłem opisać parę największych problemów które mam z Historią Beatudii, mając nadzieję, że w przyszłości pojawi się coś w rodzaju drugiego wydania z poprawkami.