Ahhhh... czasami jest fajnie wrócić do starych rzeczy. No nic, przepraszam za dość ułomną relacje z poprzedniego startu Starshipa, dzisiaj w Starbase będą dziać się rzeczy to może coś ogarnę, zobaczymy jak real pozwoli. W każdym razie ja dzisiaj nie o Starshipie bo polecimy, trochę egzotycznie do Chin. Całego Twittera mam zawalonego udanym złapaniem, czy bardziej odzyskaniem pierwszego stopnia rakiety Chang Zheng 10B, której pierwszy lot miał miejsce dzisiaj o 6:15 czasu polskiego.
Nie będę tutaj się rozpisywać bo polskie media oczywiście nie potrafią sprawdzić dobrze pochodzenia nazwy rakiety i podają zangielszczałą nazwę "Long March 10B", no ale dobrze skupmy się na samym locie. No więc start odbył się z Centrum Startowe Satelitów Wenchang i podczas tego lotu wyniesiono utajnionego satelitę na orbitę, a sam stopień wrócił jakieś 6 minut po separacji i dał się złapać w specjalnie przygotowane liny platformy będącej częścią statku Linghangzhe, który stał około 300 kilometrów od samego miejsca startu.
Ogólnie musicie zrozumieć że media będą się nad tym spuszcząć bo ogólnie dwie wcześniejsze chińskie próby odzysku pierwszego stopnia rakiety odbyły się w grudniu (mam na myśli Chang Zheng 12A i prywatną rakietę Zhuque-3 od LandSpace). Obie próby się w ogóle nie udały, a lądowanie na powierzchni (czyli takie w stylu SpaceX) nie wyszło. Teraz technicznie mają pierwszy przetestowany odzysk w historii swojego krajowego programu kosmicznego, co nie zmienia faktu, że widoczny tutaj pierwszy stopień będzie bardzo trudno odzyskać, bo prawdopodobnie wybuchł pożar w jego górnej części, co oczywiście nie zmienia faktu, że faktycznie został on odzyskany.
Dobra, druga sprawa, może nawet ważniejsza jest taka, że ten lot był ogólnie testem profilu lotu dla Chang Zhenga 10A, czyli rakiety która ma wynosić statek Mengzhou i lądownik Lanyue dla chińskiego programu księżycowego, którego celem jest załogowe lądowanie przed 2030 rokiem. No i to chyba tyle, na zakończenie coś dla największych miłośników rakiet!
Teraz wracamy do poważnego Starbase w którym wczoraj Booster 20 wyjechał w nocy z RingYardu na Highway 4 by być przetransportowany pod stanowisko startowe, gdzie chwyciły go ramiona mechazilli stanowiska OLM B. Rano dorzucili BQD-ki i przetestowali grid finy, koło południa cały teren padu został wyczyszczony no i zamknęli też Highway 4 na okno testowe i po południu ruszyło tankowanie LOXu oraz CH4. Po godzinie 17:00 czasu polskiego Booster 20 przeszedł swój pierwszy static fire, który trwał około 25 sekund!
No siema, mamy w końcu konkretną datę i sporo szczegółów co do 13 już lotu Starshipa, więc postarałem się i zbierałem wszystko dla Was w całość.
No więc SpaceX celuje w czwartek 16 lipca (u nas już 17 lipca w nocy, okno otwiera się o godzinie 00:45 i trwa do 02:15 czasu polskiego). Będzie to drugi lot Shipa i Boostera trzeciej generacji. Co ciekawe dowiedzieliśmy się co poszło nie tak podczas poprzedniego lotu, także czytajcie uważnie. Otóż okazało się, że przy separacji Booster miał zrobić flip, ale wyszedł skręcony o jakieś 90 stopni względem planu i winne temu były jakieś różnice przy starcie raptorów na Shipie w momencie separacji. Zaraz potem przy próbie boostbacku 5 z 33 silników na Boosterze miało problem z ponownym zapłonem, przez co boostback urwał się wcześniej niż powinien. Dodatkowo jak już wiemy na Shipie jakieś 40 sek po separacji zgasł jeden z trzech raptorów próżniowych ale Ship poradził sobie na dwóch silnikach i doleciał do zaplanowanej suborbitalnej trajektorii. W locie trzynastym mają być poprawki pod oba te problemy, czyli zostaje zmieniona sekwencja startu silników przy separacji żeby flip był bardziej powtarzalny, zrobiono poprawki w Boosterze oraz z tego co słyszałem właśnie przy raptorach próżniowych mają robić jakieś poprawki plus są jakieś dalej idące zmiany zapowiadane w kolejnych wersjach silnika.
Co do samej misji to akurat cele są w dużej mierze te same co na lot poprzedni, czyli udany start, udane wznoszenie, udana separacja, boostback i bombowe wodowanie Boostera w Zatoce Meksykańskiej, Ship ma znowu zrobić kontrolowane wejście i wodowanie, tym razem w Oceanie Indyjskim, plus ma zrobić też relight jednego raptora w kosmosie. Nowością jest to, że po raz pierwszy polecą prawdziwe satelity Starlink V3, dokładniej rzecz ujmując 20 sztuk. Mają się rozłożyć, wysunąć panele i anteny oraz spróbować połączyć z resztą konstelacji przez lasery, po czym oczywiście spłonąć w atmosferze jakieś 20 minut po ich rozmieszczeniu (przypominam że te satelity będą dosłownie na tej samej suborbitalnej trajektorii co Ship). Dodatkowo sześć z tych satelitów ma kamery do skanowania osłony termicznej Shipa z zewnątrz i z tej okazji część płytek na Shipie pomalowano na biało żeby po prostu łatwiej się je obrazowało.
Do tego mamy sporo eksperymentów na osłonie termicznej, mamy płytki na metalowej stronie tylnych klap i inne mocowania tych płytek na osłonie po stronie nawietrznej Shipa. Dodatkowo mamy też płytki z wbudowanymi czujnikami obciążenia, bo lot ma iść przy wyższym ciśnieniu dynamicznym niż wcześniej (co oznacza większe obciążenia na mocowania w zamian za większy udźwig). Do tego z samego rana B20 zaczął zjeżdżać z powrotem na teren produkcyjny pod dalsze przygotowania do lotu, więc pewnie jeszcze będzie sporo w najbliższych dniach.